sobota, 18 stycznia 2014

Prolog.

      Gdy byłam mała, uczyłeś mnie, że najważniejsze w życiu jest bycie wiernym sobie i swoim ideałom. Nieważne, co o nas pomyślą, co o nas powiedzą – liczy się czyste sumienie i pewność, że do końca walczyliśmy o siebie. Kiedyś tego nie rozumiałam. Z biegiem czasu pojęłam, jak piękne i brzemienne słowa mi wpoiłeś, ba, pojęłam to w momencie, gdy stanęłam na granicy między piekłem a rajem.
       Nie chcę, byś kiedykolwiek winił się za to wszystko, co się stało. Czasem niektóre rzeczy dzieją się bez naszej ingerencji, po prostu nie mamy na nie wpływu, a ja głęboko wierzę, że to, co mnie spotkało, zdarzyć się musiało. Chcę, byś wiedział, że nie żałuję nawet sekundy. Może i nie każdą decyzję przemyślałam, może i w niektórych miejscach powiedziałam zbyt dużo, a w innych zabrakło mi słów, lecz dzięki temu poznałam, co znaczy żyć.
    Cały ten szalony okres był niczym wyścig z czasem, był skokiem w dojrzałość, tę prawdziwą. Zrozumiałam, że miłość to nie tylko skradanie pocałunków, to nie słodkie słówka, ani obietnice. To świadomość, że istnieje na tym świecie osoba, której możemy powierzyć swoją duszę, do której możemy przyjść o każdej porze dnia i nocy, a ona będzie obok nas i nas nie zawiedzie. To poczucie bezpieczeństwa i bezgraniczne zaufanie. Moja miłość po prostu była inna, ale to nie znaczy, że gorsza.                                                                                      
     Cokolwiek się stało, nie myśl o mnie źle i wybacz mi wszystko to, co zrobiłam wbrew Tobie. Wiesz doskonale, jak wielkim jestem tchórzem, gdy chodzi o uczucia. Dlatego tu, w tym liście, chcę Ci jeszcze powiedzieć, że byłeś najlepszym ojcem na świecie.

    Florien


6 komentarzy:

  1. Najdroższa Blackie!
    Nawet sobie nie wyobrażasz jak bardzo stęskniłam się za Twoją twórczością. Pomimo, że prolog jest taki krótki, to jednak dał mi wiele radości.
    Pamiętasz moje dawne komentarze, w których to odnosiłam się do każdego akapitu? Oczywiście teraz nic się nie zmieniło i możesz spodziewać się podobnej struktury.
    Po pierwsze, w zupełności zgadzam się ze stwierdzeniem, że ważne jest bycie wiernym własnym ideałom. Toż to właśnie one nas definiują, pokazują jakimi jesteśmy ludźmi. Ojciec Florien to naprawdę mądry człowiek.
    Urzekł mnie również drugi akapit. Nic nas tak nie uczy jak popełniane przez nas błędy. Czasem trzeba doświadczyć ich na własnej skórze, aby móc jeszcze raz zweryfikować swój pogląd na pewne sprawy.
    W liście zawarta jest przepiękna definicja miłości. Prawdziwa. W końcu cóż znaczyłaby ona, gdybyśmy nie mogli bezgranicznie zaufać drugiej osobie, powierzyć jej swojego życia? Dla mnie nic.
    Czytając ostatni akapit, popłakałam się. Jestem wrażliwą osobą, być może nawet zbyt delikatną, ale po prostu nie umiem czytać takich tekstów beznamiętnie. Oznacza to, że tekst jest napisany bardzo dobrze, realistycznie.
    Dziękuję Ci za tak wspaniały prolog opowiadania. :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słońce, za to Ty nie wyobrażasz sobie, jak bardzo stęskniłam się za Twoimi komentarzami! Cieszę się, że po tak długiej nieobecności wypadłam pozytywnie w Twoich oczach :)
      Tak, Alastor jest bardzo mądrym człowiekiem, choć często próbuje narzucać córce jego sposób życia/myślenia. Wielokrotnie nie będzie mógł patrzeć, jak Florien popełnia błędy, jak pakuje się w coś, co dla niego byłoby nie do pomyślenia. Zwłaszcza wtedy, gdy ona stanie na rozstaju dróg i wybierze taką drogę, którą on za wszelką cenę chciał z jej życia wyeliminować.
      Dziękuję za wyczerpującą analizę, moja droga! :D

      Usuń
  2. Nie spodziewałam się takiego prologu. Był... kurczę, śliczny. Przedostatni akapit podoba mi się najbardziej. Wrócę tutaj, to pewne ;).

    - Audace

    OdpowiedzUsuń
  3. Cieszę się, że udało mi się Ciebie zaskoczyć i oczywiście zapraszam na kolejne rozdziały! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Trafiłam tu przypadkiem i prolog jest piękny. Naprawdę tworzysz taką magię i otoczkę. Skusiłaś mnie bym dodała Cię do obserwowanych ;)

    OdpowiedzUsuń